Urok zdartej płyty

Stare przysłowie (pszczół, ha ha ha!) mówi, że najtrwalsze są prowizorki. Nie kojarzę w naszej okolicy żadnego lepszego potwierdzenia tych słów niż to, co dzisiaj Państwu pokażę. Ulica generała Mariusza Zaruskiego, tak zwana "płytowa droga", to pamiątka jeszcze po czasach budowy całego ligockiego ośrodka akademickiego. Warto tu przypomnieć, że według pierwotnych planów miała być ona przedłużona i połączona z Bałtycką, co na szczęście nie nastąpiło. Ważniejsze jest jednak co innego. Na czas budowy, podobnie jak się to robi dzisiaj, drogę tę wyłożono płytami. Należałoby zresztą dodać, że nie tyle na czas budowy, ile wielu budów, bo przecież w najbliższej okolicy mamy  dawną pralnię szpitalną, kuchnię, jadalnię, kotłownię i... przechowalnię zwłok, wszystkie dziś już wykorzystywane w inny sposób, a zatem działo się tu sporo. Mimo wszystko jednak budowy kiedyś się zakończyły, a droga została. Płytowa, brutalistyczna ;) w dosłownym tego słowa znaczeniu, zwłaszcza dla rowerzystów czy dziecięcych wózków, ale jednak trwała i z roku na rok traktowana przez mieszkańców tej okolicy jako nieodłączny element krajobrazu. Do lat współczesnych była to na mapach jedna z wielu odnóg ulicy Medyków, nosząca tę samą nazwę. Od niedawna przemianowano ją na ulicę generała Zaruskiego, swoją drogą (sic!) postaci niezmiernie ciekawej (KLIK!) . Od pierwszej chwili brzydko wyglądało jednak zestawienie jakości naszej płytowej drogi z postacią, która użyczyła jej imienia, ale jak widać na poniższych zdjęciach jest szansa, że coś się w tej materii zmienia...


ZDJĘCIA Z 6 PAŹDZIERNIKA




MAPKA


ZDJĘCIA Z 10 PAŹDZIERNIKA




0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.