A mury runą, runą mury....

Był sobie budynek. Szary, niezbyt młody, niezbyt świeży. Zgodnie z obecną modą ocieplono go klejąc tony grubego styropianu. Dla zachowania pozorów komuś przyszło do głowy, by jego ozdobny gzyms będący zapewne betonowym odlewem skopiować i "odtworzyć" tandetną styropianową wytłoczką. No to odtworzono. I skubany zleciał sobie...
Odnoszę wrażenie, że jedynym mocowaniem tej żałosnej atrapy był klej (mikroskopijna ilość!), a ślady kołków na płytach pod gzymsem są śladami mocowania tylko ich samych do elewacji. A zatem dziadostwo dziadowsko zrobione i takoż samo zamocowane! Wiwat postęp! Uwaga na głowy!

Kliknij środkowym przyciskiem myszy, aby otworzyć w nowej karcie w wyższej rozdzielczości.

=======================

Budynek tuż obok i oryginalna wersja gzymsu.



Czytaj więcej »

Rowery rozdają!

Plus minus trzy albo cztery rowery przypięte na kilku stojakach pod tym samym budynkiem w ten sam sposób. Pokaz najłagodniej rzecz ujmując, bo cisną się na usta słowa mocniejsze, zaniku instynktu samozachowawczego. Odpinasz Pan klameczkę, zostawiasz kółeczko i rower jest Twój! A jak podjedziesz autem (obok - opuśćmy zasłonę milczenia, gdzie konkretnie -  jest ogromny parking) to możesz całą rodzinę wyposażyć w markowy sprzęt za darmochę w kilka minut.
 
Zaczynam rozumieć dla kogo na opakowaniach z żywnością umieszcza się zastrzeżenie, że po podgrzaniu może być gorąca...
 
 
Czytaj więcej »
Obsługiwane przez usługę Blogger.