Słodziaki

Niedziela siódmego października. Katowice, ulica Kijowska. Parking przed Biedronką. Po cóż błąkać się ulicami, skoro można walnąć baner reklamowy tam, gdzie jego oglądalność będzie gwarantowana? No to już, skręcamy! Ale żeby nie było, skoro czas legalnego parkowania przed sklepem wynosi jedną godzinę staniemy sobie na plus minus 40 minut, żeby nikogo oczy nie zabolały.
 
Nie, to nie jest nic złego, to nie jest także nic zabronionego (Nie wiem co na to Jeronimo Martins, ale panowie mogli po prostu zupełnie przypadkiem kupować śniadanie, prawda?). To jest jednak tak czy inaczej takie do bólu polskie, że aż się gęba cieszy.
 

 
 
 
* - Zdjęcie tablicy (samochody z banerami w głębi) wykonane o 13:00, w kilka minut po wjeździe aut. Zdjęcie górne zrobiono o 13:36. Samochody wyjechały w maksymalnie 5 minut później.
Czytaj więcej »

Nic nie może przecież wiecznie trwać

Znany chyba każdemu mieszkańcowi Katowic sklep muzyczny mieszczący się przy ulicy Młyńskiej, vis a vis Urzędu Miasta, będzie, jak głoszą napisy przyklejone na jego witrynie, wkrótce zlikwidowany. W dobie muzyki dostępnej online wydawać się to może zwykłą koleją rzeczy, a jednak boli troszkę, bo przecież to miejsce, to całkiem już spory kawał nie tylko muzycznej historii.
Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy przybytek ów powstał, ale ja z pewnością pierwszego swojego zakupu dokonałem tu pomiędzy 1989 a 1990 rokiem, ponieważ jeżdżąc wówczas parokrotnie za granicę stąd właśnie "pobierałem" sobie muzykę na drogę maszerując z walkmanem w kierunku dworca.

Zdjęcie - Google Street View


Tu ciekawostka. Kto chciał na samiutkim początku lat 90 kupić sobie płytę CD* (bo z kasetami audio problemu nie było) miał do wyboru właśnie sklep na Młyńskiej, stoisko w punkcie usługowym Kodaka w Domu Prasy** oraz także stoisko w Handlowym Domu Dziecka*** Na tym koniec. Pustynia. Czasem gdzieś coś pojawiało się w księgarniach, ale to zwykle po kilka tytułów, nic więcej. Tak więc bohater dzisiejszej notki, jako sklep samodzielny, z całą pewnością otwierał jakąś nową epokę.
Poza wspomnianymi zakupami miejsce to budzi we mnie jeszcze dwa skojarzenia. Po pierwsze szoku na widok cen legalnych kaset z hologramami oraz rozbawienia, że ktoś może je chcieć kupować, a po drugie pewnego strasznego dnia w połowie lat 90, kiedy to trawestując panią Szczepkowską "skończyło się w Polsce piractwo" (przynajmniej to "offline", ale też jak czas pokazał nie do końca).
Ostatnie dni. Na targowiskach i w sklepach szał wyprzedaży****, kasety za grosze, ludzie kupują na kilogramy, bo już nie na sztuki, a potem... Pusto, cicho, drogo, inaczej. I te hologramy.

Pierwsza moja "legalna" kaseta  2 Unlimited - Real Thing  :))
Były czasy!
A teraz jak widać tamto nowe staje się starym.

------------------------------
* - Mało kto miał odtwarzacz, a jeśli już, to korzystało się przede wszystkim z wypożyczalni płyt, bo były tańsze. Taka wypożyczalnia mieściła się  w Katowicach np. na Pocztowej czy Panewnickiej (dzisiejsza "Kurka bez Piórka"). Oryginalna płyta CD kosztowała ok 180.000 do 200.000 zł, czyli 18 - 20 zł na dzisiejsze.
** - Kodak miał punkt fotograficzny i sklepik na roku Rynku i ulicy 3 Maja, tuż obok kiosku Ruchu i pań sprzedających oscypki, wełniane skarpety oraz niemieckie reklamówki z ""Aldika"
*** - Tamte okolice to osobna historia. Pałac Ślubów, Varietes Centrum, wspaniały bar i nad nim oczywiście Handlowy (co mamy dodawały głośniej chcąc uchronić dzieciarnię przed rozpaczą, że oto będzie gdzieś "oddana") Dom Dziecka. Dziś to po prostu trawnik przed Superjednostką.
**** - Do momentu wejścia w życie nowych przepisów "piraty" były "legalne". Na koniec zatem, to znaczy w ostatnim tygpodniu kupowało się je już na reklamówki :))
Czytaj więcej »
Obsługiwane przez usługę Blogger.